Do poczytania|

Bycie pracodawcą to nie tylko prestiż, ale przede wszystkim ciężka i odpowiedzialna praca. Ale największa odpowiedzialność przedsiębiorcy wiąże się z zatrudnianiem pracowników, w tym mającymi różne niedoskonałości – ale kto ich nie ma? Poszukiwanie kompetentnych pracowników, a tym samym przeciwdziałanie dyskryminacji w zatrudnieniu, wydaje się być wyzwaniem etycznym i moralnym.

Osoby jąkające się, z uwagi na swoje trudności w komunikowaniu się z innymi, często zadają sobie pytanie: „Czy mają szansę na rozwój zawodowy?”. Problemem jąkania jest dotkniętych w Polsce ponad pół miliona osób. Część z nich potrafi uporać się ze swoją niepłynnością i odnaleźć się na rynku pracy oraz w społeczeństwie, a część – nie. Jąkanie się jest jąkaniu nierówne. Jąkanie może mieć różne nasilenie i może ulegać zmianom. Dotyczy także najbardziej znanych ludzi polityki i kultury. W przestrzeni publicznej, niektórzy jak: Jurek Owsiak, Joe Biden czy Ed Sheeran, potrafili opowiedzieć otwarcie o swoim incydencie z niepłynnością w czasie przeszłym, dla innych ten problem może być przez całe życie nierozwiązany. Zależy to od wielu czynników. Nie należy zatem uzależniać wyboru zawodu tylko od tego, że osoba się jąka i że wymaga zawodu, w którym niewiele się mówi. Konieczność wymiany informacji jest we wszystkich zawodach. Stąd nie jąkanie się, ale zdolności powinny być decydujące !!!!!! Wymarzony zawód nie musi być iluzją i czymś nie do zdobycia. Niepłynne mówienie nie przekreśla potencjału i możliwości, które tkwią w osobie jąkającej się. Wbrew stereotypom osoby te, mogą wykonywać każdy zawód. Często mają znakomite umiejętności komunikacyjne. Są równie inteligentne i zdolne do osiągnięć, jak inni ludzie. Bywają lekarzami, naukowcami, dyrektorami, dziennikarzami, aktorami, piosenkarzami, logopedami, nauczycielami, psychologami, zakonnikami, sportowcami itd. Można je spotkać w mediach, na koncertach, w sklepie, na ulicy, w pracy, wszędzie. Bywają odważni, zdeterminowani i szczęśliwi. Realizują swoje pasje i marzenia.

Wieloletnie badania nad przyczyną  jąkania nie przyniosły jednoznacznej odpowiedzi. Jąkanie jest uznawane obecnie za neurorozwojowe zaburzenie o niejednorodnej – wieloczynnikowej etiologii (Smith & Kelly, 1997). Jąkanie jest mimowolnym zakłóceniem kontroli nad naturalnym, płynnym mówieniem. Może ono ujawniać się w postaci powtórzeń, przeciągnięć lub silnych bloków. U niektórych osób jąkających się, możemy dodatkowo obserwować duże napięcia na twarzy i w ciele. Rozwijająca się z czasem świadomość trudności w mówieniu bywa, że doprowadza do ukrywania swoich problemów i zamykania się w sobie. W konsekwencji pojawia się lęk przed reakcją otoczenia. Z czasem osoba jąkająca się, jeżeli nie otrzyma właściwej pomocy terapeutycznej, może mieć poczucie winy i wstydu, zaniżoną samoocenę i stopniowo wycofywać się z kontaktów społecznych, nie dając sobie szans na samorozwój i spełnienie marzeń. Często osoby te, z obawy przed utratą zatrudnienia lub możliwości awansu, ukrywają swoje jąkanie i pracują pod ogromną presją, a to wpływa na jakość wykonywanej przez nich pracy.

A to przecież praca, która jest celem i drogą samorozwoju każdego człowieka, może stać się również terapią dla osób jąkających się. Lepiej chyba jeśli będzie mógł w nowym miejscu pracy –  mówić, pomimo jąkania i być sobą, niż płynnie milczeć – rezygnując z marzeń. Zawsze też mogą dodatkowo skorzystać z terapii indywidualnej lub pomocy GRUPY SAMOPOMOCOWEJ  zrzeszającej dorosłe osoby jąkające się , które od lat funkcjonują w wielu  miastach w Polsce. Dodatkowe spotkania z innymi osobami jąkającymi się, zmieniają  obraz własnego jąkania i dają większy dystans do świata i siebie.

Dlatego tak ważne jest, aby osoba jąkająca się uwolniła się od nadmiernego strachu przed oceną innych i dała sobie szansę na konfrontację oraz decyzję dotyczącą jej przyszłości. Przy pełnym wsparciu doradców zawodowych i pracodawców może zmierzyć się z wyzwaniem podjęcia  pracy.

Jakie z tego mogą popłynąć korzyści?

  • masz odwagę przeprowadzić szczerą rozmowę z pracodawcą min. o tym czy niepłynne mówienie jest dla ciebie  problemem czy nie, że chcesz być traktowany na równi z innymi osobami, z szacunkiem i uwagą – jako równy partner w rozmowie (aby cierpliwie cię słuchano, aby nie przerywano twojej wypowiedzi, aby koncentrowano się na tym co mówisz, a nie na tym jak mówisz) – jąkanie jest przecież tylko innym sposobem wypowiadania się   
  • utrzymujesz kontakt wzrokowy z rozmówcą, a twoje spojrzenie, mimika i mowa ciała odzwierciedlają postawę otwartą, pogodną, pełną zaufania
  • z entuzjazmem opowiadasz o swoich mocnych stronach, zainteresowaniach, pasji, poprzednich miejscach pracy, kwalifikacjach, które mogą zostać wykorzystane w nowym miejscu pracy
  • odważnie i konsekwentnie realizujesz postawione ci zadania, aby mogły stawać się dla ciebie szansą w pokonywaniu lęku przed mówieniem (np. nie rezygnujesz z rozmów telefonicznych, prezentacji czy wystąpień)
  • opowiadasz o swoich oczekiwaniach z nadzieją, że będziesz mógł odnosić sukcesy i mieć poczucie sprawstwa w działaniu, aby skoncentrować na rozwiązywaniu problemów, a nie na swojej trudności w mówieniu
  • budujesz pozytywną samoocenę i wiarę w siebie, dzieląc się z innymi swoimi emocjami i uczuciami, a także pomysłami, innowacjami i sukcesami
  • szerzysz wiedzę o jąkaniu – przeczytaj książkę: „Życie z zacięciem. Integralny przewodnik po jąkaniu” (WE Kraków, 2017r. )

Płynność mowy i dobra komunikacja to nie to samo. Osoby jąkające się są czasem lepszymi partnerami do komunikowania się i pracy zespołowej niż nie jąkające się.

WYBRANE FRAGMENTY ŚWIADECTW OSÓB JĄKAJĄCYCH SIĘ i PIERWSZE ICH DOŚWIADCZENIA Z PRACĄ :

Przychodzi jąkający się do rekrutera. A rekruter też jąkający się…

(Agnieszka „Biuro„ , Życie z zacięciem  2017r.)

… Po ukończeniu szkoły dość długo, jak na mnie, szukałam swojej drogi zawodowej. Odnalazłam kierując swoje kroki do obszaru HR. Pracuję w dużej korporacji i rekrutuję ludzi. Wydawać by się mogło, że osoba jąkająca się od 5 roku życia nie powinna takich zadań realizować, ale cóż, postanowiłam walczyć ze stereotypami. Na mojej drodze zawodowej byli i są ludzie, którym to moje jąkanie w ogóle nie przeszkadza (myślę tu o moich szefach, współpracownikach, kolegach/ koleżankach). Nie tylko rekrutuję pracowników, ale współpracuję z placówkami dydaktycznymi -uczestniczę w targach pracy, prowadzę szkolenia i spotkania. Cóż, czasami jest trudno gdy przyjdzie „blok” i głoska nie chce przejść dalej przez gardło – sami to znacie – ale przecież mam do wykonania zadanie i muszę to zrobić. …Spotykam na swojej drodze osoby jąkające się zarówno w procesach rekrutacji, ale także podczas prowadzonych spotkań/szkoleń i sama nie wiem czy im jest łatwiej czy też trudniej kiedy widzą i słuchają drugą osobę jąkającą się. Ale myślę sobie, że mogę im pokazać, iż bycie na takim stanowisku jest realne…..Pamiętam sytuację sprzed lat, kiedy już dosyć długo pracowałam: kontaktując się z jednym ze swoich klientów miałam blok mówiąc „ Dzień doby Panie AAAAAndrzeju”. Zaskoczony klient, który po raz pierwszy usłyszał, że się jąkam (bo do tej pory w kontaktach z nim nie miałam takiej sytuacji) zapytał mnie po prostu: „czemu Pani mówi Panie AAAAAndrzeju”? Odpowiedziałam mu równie bezpośrednio: „Dlatego, że się jąkam”. I jak gdyby nigdy nic przeszłam do meritum sprawy z jaką dzwoniłam…..W tej mojej krótkiej opowieści nie może zabraknąć mojego taty, który kiedyś w trakcie rodzinnego sporu mi powiedział: „ K…….a, jąkasz się, a masz najwięcej do powiedzenia”. I – to chciałabym podkreślić –  może naprawdę nie warto czasami skupiać się na tym naszym jąkaniu, tylko działać w sprawach, które wydają się nam istotne. UWIERZCIE, miewam chwile, kiedy nie mogę wydusić z siebie słowa. Co wtedy robię?  Mimo wszystko mówię dalej.

Jąkanie to ekskluzywna cecha

(Iza Nowak, Życie z zacięciem 2017r.)

…Kiedy byłam małym dzieckiem bałam się wszystkiego: dorosłych, dzieci, sklepów, wizyt u lekarza, itp., ale najbardziej bałam się mówić. …… Jak tylko sięgnę pamięcią w swoją przeszłość, zawsze się jąkałam…… Moje jąkanie zawsze było związane z silnym poczuciem wstydu i lęku, z którym nie potrafiłam sobie poradzić, ale też nie mogłam i nie chciałam o tym z nikim rozmawiać… W dorosłym życiu, w pracy, jąkanie stało się prawdziwą kulą u nogi. Chciałam się dalej kształcić, chciałam założyć rodzinę, ale paniczny lęk przed mówieniem i dominujące uczucie wstydu zawsze zwyciężało, więc powoli wycofywałam się ze swoich pragnień. Pewnego razu, w jakimś kolorowym czasopiśmie, znalazłam informację o krakowskim Klubie Jąkających się. Napisałam list i zostałam zaproszona do klubu. W pociągu do Krakowa kołatała mi się w głowie jedna myśl – jak to będzie gdy spotkam innych jąkających się; co to będzie ??? W ciągu następnych wielu lat spotkałam mnóstwo osób jąkających się, tak samo przerażonych i wstydzących się swojego jąkania jak ja. Brałam udział w kilku obozach terapeutycznych, zjazdach, konferencjach. Najmilej wspominam wieczorno-nocne rozmowy balbutów, przy piwie – odrobina alkoholu bardzo pięknie obniża lęk przed mówieniem – kiedy to śmialiśmy się do łez opowiadając sobie, różne nasze życiowe sytuacje, gdy na przykład zamiast chleba kupowaliśmy bułki, bo nie byliśmy w stanie wyksztusić głoski ch do pani sprzedawczyni i aby nie stękać w obecności całej kolejki po popo prrrrroszę ch chchleb w ostatniej chwili decydowaliśmy się na te nieszczęsne bułki bo było jakoś tak łatwiej …. Kilka razy w życiu kupiłam bilet kolejowy nie do tej miejscowości do której chciałam pojechać… no bo przecież ten Jarocin jest tam gdzieś po drodze ….. Jarocin okazywał się zbyt trudny dla mnie do wypowiedzenia. Rozmawiając o tych i innych sytuacjach bardzo śmialiśmy się z siebie i z ogromnym zdziwieniem zauważyłam po jakimś czasie, że to silne napięcie emocjonalne i koszmarne poczucie wstydu związane z jąkaniem mimowolnie trochę mnie opuszcza. Poczułam się lepiej, każdy dzień już nie zaczynał się od paskudnej myśli, że dziś znów będę się jąkać i co inni sobie o mnie pomyślą ….W pracy (zostałam pielęgniarką) spotkałam lekarza, który zrobił na mnie ogromne wrażenie. Był niesłychanie mądry, odpowiedzialny, kompetentny, życzliwy, przystojny i… bardzo się jąkał. Jąkał się cudownie: prosto, łatwo i bardzo często. Uwielbiałam z nim pracować, bo zawsze wiedział jakie podejmować decyzje, jakie wydawać polecenia i nigdy ich nie zmieniał; potrafił działać skutecznie. Na intensywnej terapii i bloku operacyjnym taki lekarz to prawdziwy skarb. Uwielbiałam jego polecenia – po po po podaj sz szszszybko a a aaaaampułkę a a adrenaliny. My kobiety (lekarki i pielęgniarki) szalałyśmy za nim. Był niesamowicie dowcipny, miał błyskotliwe uwagi, celne riposty i czarującą osobowość. Szpitalny damski fanklub ciągle się rozrastał i nikomu zupełnie nie przeszkadzało jego jąkanie. Jąkanie było wręcz wabikiem i dodawało pewnego smaczku naszej znajomości. Po pewnym czasie zrozumiałam, że moje lęki, wstyd i zażenowanie z powodu jąkania nie muszą być tak mocne. Skoro inni przeżywają to co ja, i potrafimy się tym podzielić, a jeszcze inni robią z tego atut, to właśnie w naszej słabości jest jakaś tajemna siła, która czyni nas rozpoznawalnymi, a niekiedy nawet trochę bardziej atrakcyjniejszymi…..Obecnie nie lękam się tak bardzo, potrafię w obecności obcych ludzi przyznać się do niepłynności mowy (nie używam słowa jąkanie); staram się często szeroko uśmiechać, z szerokim uśmiechem naprawdę trudno jest się bardzo jąkać. Nie ma się wtedy silnego zwarcia ust i lepiej się oddycha, ostre bloki rzadziej się zdarzają, bo usta nie są takie ściśnięte. Ale żeby to było naturalne, to jestem pewna że musiałam przejść balbucią śmiechoterapię.

Dziś staram się cieszyć każdym dniem życia i nie rozpaczać nad tamtymi bezpowrotnie utraconymi latami we wczesnej młodości, kiedy jąkanie tak bardzo mnie hamowało. Nadrabiam utracony czas. Ukończyłam studia i kilka kursów podyplomowych. Zrealizowałam więc swoje zawodowe marzenia. Pora na kolejne wyzwania …

Burza w szklance wody, czyli jak nie dać się jąkaniu

( Monika, Życie z zacięciem  2017r. )

….Moja przygoda z jąkaniem trwa odkąd pamiętam. W moim przypadku ma ono podłoże genetyczne, ponieważ mama również się jąka…  dzięki studiom, najpierw w rodzinnej miejscowości, potem w Krakowie i oczywiście Klubowi J zaczęłam się otwierać… Studiuję anglistykę, kierunek, na którym dosyć dużo się mówi. Od bliskich osób słyszałam nawet, że z tego powodu nie powinnam się porywać z motyką na słońce, bo po co się męczyć i stresować. Mieli sporo racji, tyle tylko, że ze stresem i jąkaniem trzeba się zmierzyć i nauczyć się sobie z nim radzić, im wcześniej, tym lepiej. Wiadomo, łatwo nie jest i nie było, ale przecież nie zamknę się w domu, bo się jąkam. Do takiej przypadłości jak jąkanie dobrze jest mieć dystans, bo w przeciwnym razie odbierze motywację, chęci do życia i wszelkie ambicje. Tutaj wspomnę o Klubie J i nowo powstałej Grupie z Zacięciem. Na własne oczy zobaczyłam, że z jąkania można się śmiać i wtedy nie jest już takie straszne. Każdy z osobna ma inne doświadczenia, pozytywne lub nie, i co za tym idzie, inny stosunek do jąkania. Nie będę ukrywać, że zdziwiło mnie trochę, iż większość ludzi, których miałam przyjemność poznać, uważa, że nie przejmuje się jąkaniem, bo „nie ma się czym przejmować”. Droga do takiego nastawienia z pewnością bywa długa i trudna, ale jąkanie wcześniej czy później można zaakceptować. Mogę z pewnością stwierdzić, że gdyby nie ci ludzie, jąkanie nadal byłoby ogromnym kompleksem albo wielkim nieszczęściem i katastrofą przesłaniającą mi cały świat… nie pozwolę, żeby jąkanie stawało między mną a ludźmi… zamiast przebijać się przez ten mur kilofem, mogę próbować go przeskoczyć, bo dzięki poznanym ludziom i ich pozytywnym nastawieniu, ten mur jest coraz niższy.

Jąkanie, marzenia i modlitwa

(Renata, Życie z zacięciem 2017r.)

…Moje życie, to w zasadzie życie z jąkaniem. Tego bez jąkania nie pamiętam. Podobno – tak twierdziła Babcia – mówiłam ładnie i dużo. Jak się zaczęło? Dość typowo – wystraszyłam się konia… Nienawidziłam jąkania, siebie i życia z nim. Jąkanie sprawiło, że czułam się gorsza od innych. Modliłam się więc codziennie o jedno – żebym przestała się jąkać. Jąkania nie pokochałam do dziś, ale obecnie mam już dystans do tego jak mówię, potrafię z tym normalnie żyć i skupiać się na innych rzeczach niż jąkanie… Był czas, kiedy jąkanie decydowało o moich życiowych wyborach. Ale to już dawno za mną. Jąkanie sprawiło też w jakimś stopniu, że byłam pilną uczennicą, najlepszą albo jedną z najlepszych – chciałam pokazać, że pomimo tego, że się jąkam nie jestem jednak najgorsza. Sprawiało też, że się wycofywałam. To też już dawno za mną. Pierwsza ważna życiowa decyzja: mam 19 lat, wynajmuję wspólnie z koleżanką pokój w dużym mieście i szukam pracy – jąkająca się i tym samym zakompleksiona, z małej miejscowości. Pomaga mąż byłej szefowej – poleca mnie w dwóch dużych firmach: znanym dużym banku i firmie, w której obecnie pracuję. O dziwo dostaję pozytywne odpowiedzi od obu pracodawców. Wybieram mniej płatną pracę i mniej ciekawą (tak przynajmniej wtedy o niej myślałam) – zabrakło mi odwagi, żeby zdecydować się na pracę w banku. W mojej głowie nie mieściło się, że ja, osoba jąkająca się, mogę pracować w banku!… Po dwóch latach pracy dostaję interesującą propozycję – w firmie powstaje nowa komórka, jej szef widzi we mnie potencjał i proponuje zmianę stanowiska pracy. Zdecydowanie odmawiam – nikt nie poznał prawdy… Swojego szefa lubiłam bardzo, on mnie chyba też. Po latach dopytywał dlaczego nie chciałam z nim współpracować… A powód był taki, że jedno słowo z nazwy tego działu jest na mojej „ulubionej”  liście – tak więc blok był gwarantowany! Słów na „p” nienawidzę. Papierosy, pomidory i wiele innych na „p”….  Ostatecznie wygrywam walkę ze sobą (a raczej z jąkaniem) i przenoszę się do nowego działu (obym tylko nie musiała się za często recytować jego nazwy!). Kolejna decyzja jest jeszcze trudniejsza – po kilku latach szef odchodzi na emeryturę i rekomenduje mnie na swoje stanowisko. A ja nie mogę uwierzyć, że zaproponował to osobie, która się jąka. Namawia szef i Mąż, a ja myślę o jednym: przecież ja się jąkam. Nawet przez chwilę nie zastanawiam się, czy poradzę sobie merytorycznie. Podejmuję nieśmiało temat jąkania z szefem, oczywiście nie nazywając sprawy po imieniu (nie lubię słowa jąkanie) – jest trochę zdziwiony, nie widzi w tym problemu. Ostatecznie podejmuję decyzję na tak. Dojrzałam już chyba wtedy do tego, że jąkanie nie może decydować o moich wyborach. Oczywiście nie zawsze było super, były trudne momenty. Przełamałam jednak w sobie podejście do jąkania – wiem, że bardziej przeszkadzało mnie niż innym.

Zapraszamy do obejrzenia filmów, które poszerzą wiedzę o jąkaniu:

Sztuka bycia nieidealnym | Filip Werstler | TEDxAGHUniversity – YouTube

Literatura :       

  1. Byrne R.,1989, Pomówmy o zacinaniu, przeł. T. Zaleski, Warszawa: Państwowy Zakład Wydawnictw Lekarskich.
  2. Van Riper Ch., 1990, Final thoughts about stuttering, tł. L. Jankowska – Szafarska, Materiały dla studentów Podyplomowych Studiów Logopedycznych na Krakowskiej Akademii Frycza Modrzewskiego 2015r 
  3. L. Jankowska-Szafarska, B. Suligowska, R. Kara, K. Kupiec “Życie z zacięciem. Integralny przewodnik po jąkaniu „   2017r.    Wydawnictwo Edukacyjne –   Kraków 

Opracowała Beata Suligowska – logopeda, pracownik Specjalistycznej Poradni Psychologiczno- Pedagogicznej  KOK w Krakowie przy ul. Popławskiego 17,  wolontariuszka i mentorka w krakowskim Klubie „ J „ przy Fundacji „Frogos”,  prowadzi terapię jąkania dzieci, młodzieży i dorosłych w formie indywidualnej i grupowej.

Comments are closed.

Close Search Window
Skip to content